Czy feromony to prawda?

Podczas rozmów z niedowiarkami zauważyłem trzy progi zwątpienia. Trzy mentalne bariery, które trzeba przełamać, aby móc szczęśliwie korzystać z feromonów, ciesząc się przy tym życiem – coby nie mówić – barwniejszym niż dotychczas.

 

Czy feromony to prawda?

 

Próg1 – totalna niewiara w istnienie feromonów

Na szczęście niewiele jest osób, które całkowicie negują istnienie feromonów, chociaż trzeba przyznać – nie bez krytycyzmu dla polskiego systemu edukacji – że i takowe się zdarzają. Są ludzie, co to nie przyjmują do wiadomości, że nos może nam służyć do czegoś więcej niźli wąchania chabrów lub wycierania kataru.

Dla nich nie istnieje pytanie, czy feromony to prawda. Dla nich istnieje gotowa odpowiedź: czego nie ma trzy metry wokół mojego brzucha, tego nie ma wcale. Ciężko jest dyskutować z takim podejściem, a właściwie nie ma co dyskutować, bo i po co? Dawno już się nauczyłem, żeby nie przekonywać, a już na pewno nie na siłę.

 

Próg2 – niewiara w feromony ludzkie

Level drugi to uznanie istnienia feromonów w naturze, lecz negacja ich wpływu na życie człowiecze. Jest to postawa pełna paradoksu. Wystarczy się bowiem poważnie zastanowić nad pytaniem, czym różni się biologia człowieka od biologii innych, pośledniejszych gatunków? Wtedy każdy uczciwy człowiek przyzna: praktycznie niczym. Ja osobiście nie znam, żadnej cechy, którą posiadałyby wszystkie w kosmosie ssaki, a której nie miałby człowiek.

Idąc tym tropem rozumowania logiczne staje się, że skoro działanie feromonów zaobserwowano u innych ssakach (nie wspominając o insektach pokroju mrówek), to i człowiek takim wyposażeniem dysponuje.

 

Próg3 – niewiara w feromony syntetyczne

Przedarliśmy się przez pierwsze zasieki i docieramy do muru twierdzenia „człowiek wydziela własne feromony. Feromony syntetyczne nic mu więcej nie dadzą.” I tu kłania się chemia. Kłania się i kapeluszem do ziemi szasta. Wszakże skoro człowiek wydziela feromony, to można je przechwycić, wsadzić pod mikroskop i zbadać z każdej strony. I tak też zrobiło paru panów w białych fartuchach. Od tej pory znana stała się szerokiemu światu budowa cząsteczek, zwanych feromonami. Następni panowie (też w białych fartuchach) nauczyli się jak posklejać właściwie atomy, żeby zrobić z nich cząsteczki identyczne z tymi, które produkuje ludzka skóra.

Dzięki temu możesz ich mieć na sobie więcej, wzmacniając Twój seksualny przekaz. Wiadomo, że to sprawi, że z miejsca staniesz się innym człowiekiem, nie przeniesie Cię na szczyt piramidy społecznej, skąd maluczkich nawet nie widać, bo zasłaniają ich chmury, które masz pod sobą. Feromony za to sprawią, że będziesz mocniej niż do tej pory działać na innych. Niezależnie od tego, jak odbierają Cię teraz, będą odbierać Cię lepiej.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twoja Ocena